Z Ryczywołu przez Europę aż po Bałkany. Ojciec i syn, czerwony Maluch i wielka pasja

Nie potrzeba luksusowego samochodu, setek koni mechanicznych ani gotowego planu podróży, żeby przeżyć prawdziwą motoryzacyjną przygodę. Czasem wystarczy Fiat 126p, własnoręcznie przygotowana przyczepka, namiot i odrobina odwagi.
Doskonale przekonują się o tym Jan Olczak i jego tata Jacek – mieszkańcy Ryczywołu, którzy ruszyli w wyjątkową podróż po Europie. Ich celem był Stambuł, a przede wszystkim spełnienie nietypowego motoryzacyjnego marzenia – przejechanie kultowym „Maluszkiem” na drugi kontynent, do Azji.
Wszystko zaczęło się od pomysłu
Pomysł na wyprawę pojawił się około pół roku temu, kiedy Janek planował swój urlop. Szybko okazało się, że zwykły wyjazd nie wchodzi w grę. Potrzebna była przygoda.
Najważniejszym elementem wyprawy miał być oczywiście czerwony Fiat 126p. Aby podróż była możliwa, Janek wraz z tatą przygotowali miejsce do spania. Na bazie kultowej przyczepy Niewiadów N250 stworzyli własną konstrukcję, na której zamontowali namiot.

Samochód również ma swoją historię. To Fiat 126p z 1992 roku, który Janek wyciągnął ze stodoły pod Koninem, a następnie własnoręcznie odrestaurował przy wsparciu osiedlowego warsztatu pana Kazia Wardęgi.
– Trochę jest to sentyment z dzieciństwa, bo rodzice i dziadek mieli też takiego czerwonego Fiata, ale przede wszystkim dużo pasji, bo od dziecka pasjonowałem się klasyczną motoryzacją – opowiada Janek.

Kierunek: Stambuł!
Trasa miała prowadzić przez kilka europejskich państw. Pierwszego dnia podróżnicy dotarli do Czech, następnie przez Węgry i okolice Balatonu ruszyli w kierunku Serbii, Bułgarii i Turcji.
Plan był prosty – dotrzeć do Stambułu i przejechać Maluchem na drugi kontynent.
Niestety, na granicy tureckiej pojawiła się niespodziewana przeszkoda. Celnicy nie zgodzili się na wjazd, a powodem były części znajdujące się przy samochodzie.
Zamiast się poddać, ojciec i syn podjęli błyskawiczną decyzję:
- „Jedziemy do Grecji!”
I tak rozpoczął się kolejny etap ich niezwykłej podróży. Na trasie znalazły się m.in. Aleksandropolis i Saloniki, a następnie wyprawa ruszyła dalej na południe Bałkanów.

Obecnie Janek i Jacek znajdują się w Albanii, skąd planują powrót przez Czarnogórę, Chorwację, Węgry, Słowację i Czechy do Ryczywołu.
Łącznie trasa ma mieć około 2500 kilometrów, choć już teraz licznik wyprawy wskazuje około 2900 kilometrów.
Maluszek daje radę!
Co najważniejsze – czerwony Fiat 126p spisuje się znakomicie. Zero poważniejszych awarii. A przecież mówimy o ponad trzydziestoletnim samochodzie, który ciągnie za sobą przyczepkę i przemierza kolejne europejskie kraje. Dla wielu kierowców taki wyjazd byłby sporym wyzwaniem. Dla Janka i Jacka jest przede wszystkim spełnieniem pasji.

To zresztą nie pierwsza motoryzacyjna przygoda Janka. Pasjonat klasycznych samochodów bierze również udział w Rajdzie Koguta, gdzie podróżuje starym Fiatem 125p, czyli popularnym „Dużym Fiatem”.
Pasja, którą warto się dzielić
Historia Janka i Jacka pokazuje, że niezwykłe podróże wcale nie muszą zaczynać się na lotnisku. Czasami zaczynają się w garażu, warsztacie albo… w starej stodole.
Potrzebny jest pomysł, trochę pracy, odwaga i ktoś, z kim można tę przygodę przeżyć.
W tym przypadku jest jeszcze coś wyjątkowego – ojciec i syn, których połączyła wspólna podróż i pasja do klasycznej motoryzacji.
Trzymamy kciuki za bezpieczny powrót do Ryczywołu i czekamy na kolejne kilometry tej niezwykłej historii!
Szerokiej drogi, Janku i Jacku! Niech Maluszek jedzie dalej!


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!